wtorek, 31 maja 2016

To uczucie, gdy budzisz się wcześnie pamiętając szczegóły przyjemnego snu...
Idzie nowe.
Rośnie.
We mnie.

niedziela, 22 maja 2016

W dniu mych urodzin huknął piorun.
19-go zobaczyłam dwie kreski.
20-go też.
25-go usg.
Czyżby?              

środa, 20 stycznia 2016

Statystyki nie kłamią.
Blogerka ze mnie żadna :)
Ale co tam.... ważne, że do przodu .

Egzamin zdany na 5. Teraz skończyć część pisemną muszę, ale pisanie idzie ciężkooooo.
Ochoty na bycie naukowcem to ja ewidentnie nie mam mimo możliwości.
Najchętniej kurą domową bym została, no!
A mi tu karierę akademicką przyszło robić, mamma mia.

Mieszkanko uszykowane już całkiem prawie już.
Przestronnie jest i domowo się robi.
Lubię to.

Tyle na dziś.

środa, 21 października 2015

Dwa miesiące od ostatniego pobytu tu.
Tyle się działo, że zniknęłam.
Był Białystok, potem morze weekendowo z mama i małzonkiem,  dalej Gruzja, przelotnie i niespodziewanie Monachium w dniu czerwonej pełni, Szczecin i nawet obiad na bulwarze w Gorzowie Wlkp. przez moment. Wspaniale, że gdzieniegdzie z mężem. Nawet płytę nagrywałam.... Tymczasem....
....leniwie montujemy nasze nowe miejsce do życia.
Obserwacja: wystarcza nam 1/3 tego mieszkania.
Cóż za komfort!
Wymarzony minimalizm okazuje się możliwy i w zasięgu ręki.
Przede mną kolejny egzamin. Terminu jeszcze nie znam, ale... Kobro, Broegel i konstruktywiści strzeżcie się!
Hoduję zioła. Zmywarki na razie  nie używałam. Od dwóch dni zmywam w kuchni. Wcześniej  przez 50 w wannie. Zmywarka pewnie jeszcze poczeka.
Chyba kupię sobie okulary. Coś tak jakby ślepnę...
Fotel w kuchni w trakcie gali konkursu szopenowskiego  oraz sushi domowej roboty to taki miły zestaw gwarantujący udany  wieczór. Małżon w tym czasie jakiś film o snajperach oglądał, ale na zwycięzcę Cho przyszedł i słuchał.

Postanowienie: więcej takich wieczorów!

czwartek, 20 sierpnia 2015

Milknę, gdy coś się dzieje. Tak już mam.
A działo się nieco.
Egzamin zdany ponad miesiąc wstecz.
Wyprawa do Wiednia zwieńczona pełnym sukcesem.
Miejsce z osiągalnych marzeń jest już nasze od trzech tygodni.
Już jest!!!! Choć nadal w to nie wierzę.
Stresujacy pobyt w szpitalu - odnotowany.
Weekend w namiocie na Pomorzu również zaliczony.
Jeżyny już zaczęły dojrzewać. Te najsłodsze smakują jak Coca-Cola.

To dziwne, ale trochę tęsknię do pracy.

PS. Jestem panikarą i hipochondryczką. Ostatnia obserwacja: palec mi skacze.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Nastał oddech zbliżony do upragnionego.
Sprawozdania i egzaminy odbyte poza jednym - tym najtrudniejszym...

Co do zarzadzania czasem to nadal niezbyt ogarniam, aczkolwiek chęci do nauki mam. Nadal czeka to:   http://biznesflow.pl/zarzadzanie-czasem-poradnik-i-cwiczenia/

Tymczasem w wolnych chwilach poszukujemy z Poślubionym inspiracji do zabudowy kuchni. Zaczynamy od płytek podłogowych. Totalna niemoc............Jakieś propozycje?

Obserwacja  ostatnich dni jest następująca: muszę (!) mieć własny ogród, bo jak nie to zginę. W zastępstwie prawdziwego ogrodu w miejscu z osiągalnych marzeń zamierzam wybudować to: http://ogrody-wertykalne.pl/2013/06/

Tak będzie.


wtorek, 9 czerwca 2015

W sferze pracowniczo/zawodowo/obowiązkowej powoli zbliżam się do upragnionego oddechu.
W perspektywie jeszcze tylko jeden egzamin jako opiekun, jeden jako mistrz ceremonii, jeden jako główny zainteresowany i ze trzy  sprawozdania do sporządzenia.

Muszę zacząć jakoś lepiej zarządzać swym czasem. Gdy uporam się już ze zobowiązaniami zacznę wertować to:   http://biznesflow.pl/zarzadzanie-czasem-poradnik-i-cwiczenia/

Tymczasem jutro ze dwie godziny pośpiewam, a w czwartek pofrunę na zachód.

PS. Lubię fakt, że mój Poślubiony pofrunie ze mną.